Rzadko zdarza się znaleźć takie połączenie dania i wina aby przechodziły nam ciarki po ciele wywołane znalezieniem tej magii... Nie należy się tym zbytnio przejmować, gdyż sztuka ta rzadko udaje się również utytułowanym sommelierom w najlepszych restauracjach. Nie znaczy to jednak, że mamy zaniechać prób. Próby to zabawa a winem należy się bawić!
Istnieją dwie szkoły tzw. wine pairingu, obie ciekawe i warte doświadczenia.
Podobieństwo, czyli pierwsza ze szkół, jak nazwa wskazuje kieruje się zasadą podobieństwa. Należy przeanalizować cechy potrawy takie jak tekstura i budowa, kolory, podstawowe smaki, aromaty a następnie próbować znaleźć wino ze zbliżonymi parametrami. Biorąc pod lupę pierwszego z brzegu popularnego na stołach ptaka, czyli kurczaka, można stwierdzić, że ma on delikatną strukturę oraz jest delikatny w smaku. Takiego również wina musimy poszukać - o gładkiej ale nie zbyt prostej strukturze. Śmiało możemy stwierdzić, że warunki te spełni doskonale, dostępny w naszej ofercie, Veltlínské Zelené.
Kontrast, czyli druga szkoła. Tutaj szukamy przeciwieństw między kieliszkiem a talerzem. Cała operacja na początku wygląda tak samo, czyli rozbieramy potrawę na czynniki pierwsze a potem... zastanawiamy się, jak wino może skontrować główne charakterystyki potrawy tworząc swoisty mariaż takich przeciwieństw. Najpopularniejszym rozwiązaniem jest dobieranie do dań tłustych wina o wyrazistej kwasowości. Wino spłucze wrażenie tłuszczowego dywanu z podniebienia. Budowa wina powinna jednak, jak poprzednio, pozostać podobna.
Zapraszamy do zabawy!
Dajcie znać, jak Wam poszło!